+wydarzenie
»RSS #kontakt $reklama »miesięcznik

Grażyna Adamczyk Lidtke zaprasza nas do dalekiej, lecz dziwnie znajomej Hiszpanii, a głównie do jej odległej prowincji – „świetlistej i niewiadomej” Andaluzji. To właśnie tu, odnajdujemy wszystko to, co kojarzy się z tym krajem: fiesty, korridy, flamenco, malownicze górskie wioski i miasteczka, piaszczyste plaże i najwspanialsze zabytki sztuki islamu. To właśnie tu bardzo wyraźnie słyszymy„gorąco bijące serce andaluzyjskiej prowincji” i poznajemy jej dzielnych, nie ulegających żadnym wpływom mieszkańców, których „duma budzi respekt, a pracowite ciała dumnie unoszą głowy z godnością i dostojeństwem, zaś ręce mówią poezją gestów i arabesek”.

Podczas naszej wędrówki mijamy stare areny ukryte za skruszałymi murami, gdzie torreadorzy toczyli niegdyś walki z bykami, hacjendy „otulone dredami kaktusów”, oliwkowe gaje, pinie, dęby korkowe, ogromne agawy i opuncje rozsadzające mury dawnych, potężnych twierdz. Wśród nieprzyjaznego człowiekowi, suchego, pustynnego krajobrazu, odkrywamy zielone oazy. Odwiedzamy maleńkie osady „ wetknięte w pustynny piasek Sierry”. Zachwyca nas spotkany na piaszczystej drodze stary cabrero, który pędzi stado kóz „ z nikąd do nikąd”. Idziemy „pajęczyną powietrznych chodników”, wspinamy się wąskimi uliczkami po schodkach „zahaczając krawędzie dachów”. Mijamy „andaluzyjskie koty chude i długonogie, suche jak pustynia” i sforę psów „kuriozalnie różnych pod wodzą pięknego charta”.

Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przenosimy się w czasie do Grenady – mauretańskiego miasta położonego na stokach Sierra Newada. Zanurzamy się w ogrodach starej Alhambry, gdzie swoją siedzibę miał ostatni na ziemi hiszpańskiej władca muzułmański. Stąpamy po mozaikowym bruku, podziwiamy girlandy kwiatów i tryskające fontanny. Kojący szum wodnych kaskad w ciernistych alejach pałacowego parku sprawia, że zanurzamy się w „bajeczną historię ludzkiej potrzeby budowania piękna i komfortu”.

Podczas tej niezapomnianej, poetyckiej podróży ręce impresjonistki „zamieniają się w skrzydła i płyną w powietrzu wraz z rytmem”. Trudno się oprzeć wrażeniu, że te uskrzydlone ręce płyną w rytmie flamenco. Może wynika to z faktu, że w żyłach naszej poetki płynie hiszpańska krew? A może cała Hiszpania oddycha w rytmie flamenco i niezależnie od tego, jak ją opisujemy, oddycha zawsze tak samo? Jedno wydaje się pewne – Grażyna Adamczyk Lidtke jest flamenquitą poezji, a jej iberyjskie impresje są tego niezbitym dowode
                          - fragment posłowia Igora Wieczorka _

link

bilety: wstęp wolny
ostatnio przeglądane wydarzenia:
miesięcznik reklama cennikstatystyki regulaminwydawca pomoc logotyp

CO JEST GRANE® jest zastrzeżonym znakiem towarowym
process time: 0:00:00.428525
β-wersja: 4.213