koncentrator kultury wyciskamy 100% kultury z kultury - wyciskaj z nami!

Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki
wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z  Polityką Prywatności.

» ROZUMIEM I AKCEPTUJĘ
Muzeum w Łowiczu wirtualnie
zmodyfikowano  8 lat temu

DUB SYNDICATE

CO było GRANE - ARCHIWALNE TERMINY » » 13 330 wyświetleń od 1 stycznia 2007
  • 17 listopada 2003, poniedziałek
    » 19:00

LEGENDA WSPÓŁCZESNEGO REGGAE

Kiedy inżynier dźwięku King Tubby wynalazł dub (muzyczna de/rekonstrukcja stworzona przez wydzielenie z utworu instrumentów klawiszowych/perkusji i basu, dodanie bądź wzmocnienie echa i reverbu, wrzucenie bądź wycięcie partii wokalnych, podkreślenie najniższych zakresów dźwięku), któż wiedział, że właśnie zaczęła się tworzyć historia? Dub miał wielki wpływ na to, jak producenci, muzycy, DJ’e, inżynierowie nagrywają i grają muzykę popularną. Dzisiaj DNA dubu jest wszędzie, od Bounty Huntera do Wu Tang Clan, od Sublime do Portishead. Będąc młodzieńcem kręcącym się po imprezach jamajskich sound systemów, aspirujący do roli perkusisty Style Scott rozkoszował się ich przestrzennym, ciężkim, dubowym brzmieniem. To dźwięk, który wciąż słyszy – z tą różnicą, że obecnie jest to jego własny dźwięk. Od około 20 lat Style kiełkuje, nawozi, krzyżuje, pieli oraz sadzi dźwiękowe nasiona tego typu – najpierw w wielkich Roots Radics Band a następnie w Dub Syndicate, jego futurystycznym solowym projekcie działającym od 15 lat.

Na ostatniej płycie Dub Syndicate Acres Of Space (Lion & Roots/EFA 2001) Style Scott po raz kolejny potwierdza swoją klasę. Płyta zawiera kilka prawdziwych pereł reggae z wokalnym udziałem największych współczesnych gwiazd Jamajki – One In A Billion z Luciano czy Time z Capletonem. Za mix tradycyjnie odpowiedzialny jest jeden z największych współczesnych wizjonerów brzmienia dub z On-U Sound – Adrian Sherwood. W składzie grupy pojawiają się tak znane nazwiska jak gitarzysta Earl Chinna Smith czy klawiszowiec Carlton Bubblers Ogilve. Album zarejestrowano w najbardziej legendarnym studio reggae na świecie – Tuff Gong na Jamajce.

Urodzony w gminie Clarendon w 1956 roku Style Scott dorastał w środowisku ludzi związanych z muzyką. Jego matka grała na pianinie a jego dziadek na gitarze hawajskiej. Gdy Style miał 12 lat przepowiedziano mu w kościele jego artystyczną przyszłość. Zwykle chodziłem z babcią do zielonoświątkowego Kościoła Boga – wspomina perkusista. Oni zazwyczaj mieli tam bębniarza z bębnem zawieszonym na szyi, bez zestawu perkusyjnego. Miał za zadanie rozgrzewać chór i ludzi w kościele. Od tamtej pory wiedziałem, że kocham bębny i muszę na nich grać. Gdy był młodym kelnerem w hotelu brał lekcje u perkusisty zespołu restauracji hotelowej. Przypadkowo w środku lat siedemdziesiątych znalazł się w szeregach Wojskowej Grupy Perkusyjnej w Kingston. Po służbie często lądował w sklepie płytowym Randy’ego. U Randy’ego kręcą się śpiewacy i muzycy, mówi Style. 'Spotkałem tam Flabba Holta, Bingy Bunny’ego oraz Sowella z mojego zespołu Roots Radics. Wtedy jeszcze Fish Clark był perkusistą, ale ja chodziłem do studia wprost umierając z potrzeby sesji. Pewnego dnia miałem szansę zagrać z Flabba i powiedzieli: Ty, ten bębniarz robi coś nowego, to dobre!. Od ich pierwszego hitu nr 1 Hard Time Pressure (Sugar Minott), Roots Radics stali się studyjnym zespołem reggae lat 80-tych. Iyahbinghi rockers i dubowe pochody, które nagrywali w Channel One uczyniły ich i współpracujących z nimi wokalistów i MC’s (Gregory Issacs, Frankie Paul, Eek-A-Mouse) niedyskutowanymi królami dancehall. “Tak zaczęła się rewolucja dancehall, ciężkie dancehallowe brzmienie - to właśnie Roots Radics wprowadzili je na scenę. Wszystkie podkłady rytmiczne które grali Roots Radics były nowymi sensacjami dancehall – Bounty Killer, Junior Reid, Sizzler – większość ich numerów zbudowane jest na rytmach Radics'. Uzdolniony i pomysłowy Style Scott w mistrzowski sposób łączy w Dub Syndicate wibracje Roots Radics i Kinga Tubby’ego. Próbuję robić coś w futurystyczny sposób. Adrian i ja wyciągamy to z kąta dancehall, mocniej podkreślamy bębny i bass, dodajemy smaczki, hałasy i szumy, słowo mówione i inne sample - całe morze innych taktyk i innego typu wykopu niż produkcje Kinga Tubby’ego. Na scenie gdy jedziemy na samym basie i bębnach, powodujemy że staje się to ekscytujące samo w sobie - jak jazz, ale na innym poziomie. Kto słuchał Acres Of Space czy chociażby ich poprzedniego albumu Fear Of A Green Planet może potwierdzić, że Scott na pewno nie kłamie.

Jako support wystapią WSZYSTKIE WSCHODY SŁOŃCA.

zmodyfikowano  8 lat temu
przewiń ekran do początku stronyprzewiń ekran do początku strony

Wybierz kasę biletową:

ZAMKNIJ