koncentrator kultury wyciskamy 100% kultury z kultury - wyciskaj z nami!

Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki
wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z  Polityką Prywatności.

» ROZUMIEM I AKCEPTUJĘ
CO JEST GRANE ONLINE - GRUDZIEŃ 2020 - NR 320
zmodyfikowano  8 lat temu

Ekspresjonista

CO było GRANE - ARCHIWALNE TERMINY » » 9 939 wyświetleń od 1 stycznia 2007
  • od: 30 września 2005, piątek
    do: 27 listopada 2005, niedziela

Ludwig Meidner

Ratusz - Sala Wójtowska, obejrzeć będzie można prace jednego z najbardziej znanych ekspresjonistów niemieckich - Ludwiga Meidnera. Urodzony w Bierutowie Śląskim, studiował we Wrocławiu i Paryżu, a dorosłe, burzliwe życie spędził m.in. w Berlinie, Kolonii i Londynie. 80 dzieł pokazywanych na wystawie pochodzą z lat 1910-1926. Był twórcą niezwykłym, niepokornym, którego dzieje w sposób nieomal symboliczny odzwierciedlały złożoność ówczesnych czasów.

Urodził się w 1884 r w Bierutowie Śląskim, zmarł w 1966 roku w Darmstadt (Niemcy). Od 1903 do 1905 roku podjął studia we Wrocławiu, w Królewskiej Szkole Sztuki i Rzemiosła. W 1905 roku wyjechał do Berlina, gdzie rysował dla modnego żurnalu mody. W latach 1906-1907 studiował w Paryżu. Powrócił do Berlina i podjął pracę nad serią apokaliptycznych obrazów przedstawiających zagładę miasta i zwiastujących nadchodzącą wojnę. Te pochodzące sprzed 1914 roku przedstawiały makabryczne sceny szpitalne, chorych umysłowo, tematy związane ze śmiercią i zniszczeniem. Doświadczenia wojenne zintensyfikowało jego doznania duchowe. Tworzył już nie tylko jako malarz i grafik, ale również poeta i prozaik. Inspirował go judaizm (pochodził z żydowskiej rodziny kupieckiej). Malował ekstatycznych żebraków, sybille i proroków.

Potępiany przez nazistów jako "zdegenerowany artysta" został zmuszony do opuszczenia Niemiec. W sierpniu 1939 roku udało mu się zbiec do Anglii, gdzie spędził 14 lat w nędzy i niedostatku. W 1953 roku powraca do Niemiec, gdzie aż do swojej śmierci przezywa - jak sam to określił "lata szczęśliwe i produktywne".

Krytycy jego twórczości zgodnie twierdzą, że obcując z jego pracami (plastycznymi czy literackimi) należy być ostrożnym, by nie dać się zwieść jego przebiegłemu poczuciu humoru. W taki właśnie ironiczno-życzliwy sposób wspomina Wrocław w "Hymnie na cześć jasnego dnia":

" O ty, zapomniana i leżąca na uboczu stolico, z wrzawa kościołów i ciszą ulic, z dobrymi wielkanocnymi preclami i bagnem niemoralności. Ze starymi kamieniami i nową butą. Z żydostwem i chrześcijaństwem. Ze zwiedzaniem muzeów i spacerami pod arkadami. Mam jeszcze przed oczami sztywną pannę: wieżę św. Elżbiety...która nieustannie mnie nieco kłuła...:.

zmodyfikowano  8 lat temu
przewiń ekran do początku stronyprzewiń ekran do początku strony

Wybierz kasę biletową:

ZAMKNIJ