koncentrator kultury wyciskamy 100% kultury z kultury - wyciskaj z nami!
Miesięcznik CO JEST GRANE Kwiecień 2021 ONLINE

Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki
wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z  Polityką Prywatności.

» ROZUMIEM I AKCEPTUJĘ
zmodyfikowano  rok temu  »  

MIĘDZYPOKOLENIOWE ROZMOWY

Łódź »
CO było GRANE - ARCHIWALNE TERMINY » » 2 690 wyświetleń od 13 maja 2020
  • 20 maja 2020, środa
    » 18:00
  • 13 maja 2020, środa
    » 18:00

To była niezwykła wspólnota kilku rodzin, mieszkających w jednym czynszowym domu z podwórkiem, na którym toczyło się życie pełne dziecięcych zabaw i potyczek. Za sprawą wspomnień spisanych w międzypokoleniowej rozmowie wnuka z dziadkiem, jeden z budynków Skansenu Łódzkiej Architektury Drewnianej w ramach nowej wystawy stałej wypełni jego własna, autentyczna opowieść.

Ważnym elementem ekspozycji „Łódzkie mikrohistorie. Ludzkie mikrohistorie” są wspomnienia łodzian, jak na przykład historia domu stojącego niegdyś przy Mazowieckiej 61, a dziś znajdującego się w skansenie. O swoim dzieciństwie w nim Zdzisław Kowalczyk opowiedział wnukowi, a ten przekazał rozmowę Centralnemu Muzeum Włókiennictwa w Łodzi. – Kiedy pan Zdzisław opowiada o swoim domu, widać tamto życie niemal ze wszystkimi szczegółami. W rozmowie z wnukiem Erykiem jest rozbrajająco szczery, kiedy np. przypomina żarty, jakie sprawiał swojemu wujowi. Z sentymentem mówi o więzach łączących mieszkańców, których nie nazywał sąsiadami, a ciociami i wujkami – mówi Anna Dąbrowicz, kuratorka wystawy i podkreśla, że dla wielu zwiedzających będzie to sentymentalna podróż do czasów PRL-u.

Zdzisław Kowalczyk urodził się w domu przy Mazowieckiej i tam spędził dzieciństwo. Sam podkreśla, że to był wtedy dla niego cały świat. Razem z jego rodziną w drewnianym, czynszowym budynku mieszkały inne, tworzące małą wspólnotę, która pomagała sobie na co dzień. We wspomnieniach zapisała się mieszkająca na parterze pani Wojciechowska, którą Zdzisław nazywał babcią, i która częstowała go pieczonymi jabłkami. Żeby obejrzeć dobranockę, „Jacka i Agatkę”, chodził do Mirki, której rodzice mieli już telewizor. Wyjątkowe było też podwórko za domem – z ogródkami warzywnymi każdej z rodzin, niewielką pralnią z piecem kaflowym i wielką balią wspartą na stołkach. To tam raz w tygodniu urządzano kąpiele.

– Zapis rozmowy reprezentantów dwóch pokoleń pokazuje, jak zżyte były kiedyś małe społeczności, zbudowane wokół jednego domu – podkreśla Magda Komarzeniec, zastępca dyrektora CMWŁ. – Dzięki historii takich rodzin możemy poznać zwyczaje i codzienność dawnego miasta – dodaje Komarzeniec.

Projekt pod nazwą „Wzbogacenie oferty Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi poprzez modernizację infrastruktury, prace konserwatorskie i zakup wyposażenia” otrzymał dofinansowanie z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Jego całkowita wartość wynosi 15 470 925, 23 zł. Dofinansowanie ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego: 8 963 559, 18 zł. Wkład własny Miasta Łódź to 6 397 376, 63 zł.

autor:
zmodyfikowano  rok temu  »  
przewiń ekran do początku stronyprzewiń ekran do początku strony

Wybierz kasę biletową:

ZAMKNIJ