koncentrator kultury wyciskamy 100% kultury z kultury - wyciskaj z nami!

INFORMACJA:

dla zakresu jest nie ma danych
dlatego przekierowano do zakresu BYŁO
dla zakresu jest nie ma danych
dlatego przekierowano do zakresu BYŁO
OK

Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki
wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z  Polityką Prywatności.

» ROZUMIEM I AKCEPTUJĘ
zmodyfikowano  8 lat temu  »  

"Twój Vincent" - Seans z cyklu Kultura Dostępna

CO było GRANE - ARCHIWALNE TERMINY » » 9 683 wyświetleń od 18 marca 2019

TWÓJ VINCENT

Chwalimy się, i słusznie, kiedy sława polskiego filmu przekracza granice kraju. Sam zawsze chętnie udostępniam informacje, gdy któryś z polskich filmów jest dystrybuowany w kinach we Francji, Anglii czy w Hiszpanii. A jeżeli tych krajów jest kilkanaście, można już mówić o wielkim sukcesie.

Proszę zatem wyobrazić sobie moje zaskoczenie, kiedy prowadząc konferencję prasową na festiwalu w Gdyni, po pierwszym pokazie festiwalowym "Twojego Vincenta" w Polsce, usłyszałem, że ta polsko-brytyjska koprodukcja została sprzedana do kin w 136 krajach. Nie, nie pomyliłem się wcale. Widzowie aż 136 krajów zachwycają się dziełem polskich twórców - a to są dane z września ubiegłego roku, podejrzewam zatem, że tych lokacji jest dzisiaj o wiele więcej.

Fenomen "Twojego Vincenta", którego premiera fenomenalnie zbiegła się z obchodami siedemdziesięciolecia polskiej animacji, polega przede wszystkim na pomyśle, jego nośności i uniwersalności (postać Van Gogha), ale także na innowacyjności formalnej. Film został przecież ręcznie namalowany!

Przygotowania i sama realizacja trwała dziesięć lat, ale warto było się natrudzić. Dzięki całemu sztabowi animatorów i artystów malarzy, udało się ożywić na ekranie płótna najsłynniejszego impresjonisty. W ten sposób drugie życie, tym razem filmowe, zyskało ponad sto płócien Van Gogha.

Być może na tym tle słabiej wygląda fabularne spoiwo towarzyszące pracy malarzy i mistrzów animacji (próba dochodzenia i wyjaśnienia tajemnicy śmierci malarza), rozumiem jednak że przy tak wielkim rozmachu produkcji i wysokim budżecie, charakter fabularnej dobudowy musiał być maksymalnie uproszczony i zaadresowany do szerokiego odbiorcy.

Sądząc po licznych wyróżnieniach dla filmu i wspaniałym przyjęciu na świecie, zamysł się powiódł. Być może powodzenie filmu Doroty Kobieli i Hugh Welchmana spowoduje nie tyle renesans popularności Van Gogha (czy można być jeszcze bardziej popularnym?), co zainicjuje powstanie podobnych projektów, i jeżeli tak się stanie, to pamiętajmy, że polski "Twój Vincent" był pierwszy.

Łukasz Maciejewski

zmodyfikowano  8 lat temu  »  
przewiń ekran do początku stronyprzewiń ekran do początku strony

Wybierz kasę biletową:

ZAMKNIJ