koncentrator kultury wyciskamy 100% kultury z kultury - wyciskaj z nami!

Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki
wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z  Polityką Prywatności.

» ROZUMIEM I AKCEPTUJĘ
GDYBYM BYŁ BOGACZEM
zmodyfikowano  3 miesiące temu  »  

"Planeta Singli 3" seans z cyklu Kultura Dostępna 8.08.2019

CO było GRANE - ARCHIWALNE TERMINY » » 2 965 wyświetleń od 31 lipca 2019

PLANETA SINGLI 3

To już ostatnia część bestsellerowej serii. Pierwsza i druga część „Planety singli” podbiła polskie kina, nie inaczej z częścią trzecią. Trzecia odsłona cyklu wygląda jednak nieco inaczej. Przede wszystkim akcja filmu przenosi się z Warszawy na wieś w której wychowywał się grany przez Macieja Stuhra Tomek. Scenarzyści uważnie wsłuchują się w gusta widzów i stałą popularność pewnych motywów, stąd zapewne w nowej „Planecie singli” - trochę jak w „Koglu moglu” Załuskiego - większość gagów, dowcipów i qui pro quo wynika ze zderzenia przywiązanej do tradycji, wiernej wieloletnim wartościom prowincji zmuszonej do czołowego zderzenia z frywolną, wyzwoloną wielkomiejską dezynwolturą. Dotyczy to zarówno świata przedstawionego, jak i bohaterów. Na pierwszym planie Tomek wchodzi w konflikt ze swoim starszym bratem (Borys Szyc), który pozostał na roli, na wsi, robi swoje, ale patrzy na młodszego brata z mieszaniną zazdrości i wyższości. Przybyszem z jeszcze innej planety jest również nieobecny w rodzinie ojciec – obieżyświat, wyczekiwany i zmitologizowany który nieoczekiwanie przyjechał na wesele syna. Film ogląda się z sympatią, chociaż nagromadzenie wątków chwilami przysparza kłopotów percepcyjnych. Czego tu nie ma. Jest osobna historia znanych z poprzednich części Bogdana i Oli (Tomasz Karolak i Weronika Książkiewicz) oraz córki Bogdana – Zosi (Joanna Jarmołowicz), większą tym razem rolę do zagrania otrzymała Danuta Stenka – wątek mamy Ani (Agnieszka Więdłocha) został pogłębiony i rozszerzony, nie jestem jednak pewien, czy dramatyczny ton który wprowadza ta postać do filmu, na pewno pasuje do całości. Pole do popisu otrzymał również mój ulubiony bohater z poprzednich części Marcel (Piotr Głowacki). Podobnie jak w poprzednich odsłonach jest wiecznie zaaferowany, energiczny i równocześnie fajtłapowaty. I znowu spokojnie można powiedzieć że kradnie całe show nie dając innym pola do popisu. Trzecia „Planeta singli” na pewno nie przejdzie do historii polskiego kina, ani nawet polskiej komedii, jest jednak filmem po którym nikt chyba tego nie oczekiwał. Twórcy w zamian oferują kino popularne, ale nie do końca pozbawione ambicji, zrealizowane z dużą dbałością scenograficzną, kostiumograficzną, operatorską. Jeżeli tak ma wyglądać polskie kino popularne – jestem za.

Łukasz Maciejewski

zmodyfikowano  3 miesiące temu  »  
przewiń ekran do początku stronyprzewiń ekran do początku strony

Wybierz kasę biletową:

ZAMKNIJ