koncentrator kultury wyciskamy 100% kultury z kultury - wyciskaj z nami!

INFORMACJA:

dla zakresu jest nie ma danych
dlatego przekierowano do zakresu BYŁO
dla zakresu jest nie ma danych
dlatego przekierowano do zakresu BYŁO
OK

Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki
wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z  Polityką Prywatności.

» ROZUMIEM I AKCEPTUJĘ
zmodyfikowano  14 lat temu  »  

Wystawa Marka Broszkiewicza 2008-2011

Kraków »
CO było GRANE - ARCHIWALNE TERMINY » » 19 474 wyświetleń od 8 kwietnia 2011
  • 9 kwietnia 2011, sobota
    » 20:00

Marek Broszkiewicz o swoich pracach:

Istotne jest, że prace malarskie, o ktorych tu piszę, są moimi pierwszymi świadomymi obrazami abstrakcyjnymi. (…) kierowany chęcią zapełnienia białego pola, zacząłem rysować linię. Sukcesywnie zawijałem, zwijałem i podwijałem, lecz nigdy nie przekreślałem. Zupełnie jak w starej, prymitywnej grze elektronicznej, znanej jako wężyk. Naturalnie i bez przemyślenia zachowywałem odpowiedni odstęp, aż w końcu doprowadziłem tę linię do punktu, z ktorego wyszła. Powstał zamknięty, bulwiasty kształt. Do niego dorysowałem kolejny podobny, następnie trzeci, czwarty… aż powstał kompletny, rowno zarysowany obraz. (…) Napięcia pomiędzy liniami, ich naprzemienne wklęsłości i wypukłości wytworzyły jakąś energię. Mocny kontrast bieli z czernią podkreślał ją i wzmacniał.

Obraz prawie że sam się narysował. Nie dostrzegałem wowczas jeszcze najważniejszego aspektu owej metody - organicznego rozrastania się linii. (…)

Niedokończony obraz, co wtedy znaczyło - niezarysowany po brzegi - postawił znak zapytania na moje dążenia do tzw.all over, czy też strukturalnego horror vacui. Niedokończona krawędź obrazu, składająca się z charakterystycznych bulw i wybrzuszeń zaczęła jawić się jako coś interesującego. (…)

Czasem przypominają mi one grzyba, ktory powoli rozrastał się na suficie w moim domu. Dach był nieszczelny, przez co wilgoć zaczęła formować plamy, ktore z dnia na dzień jęły rozrastać się dookoła siebie, ale zawsze z przewagą w jakimś kierunku. To jakby powiększający się, ciągle zmienny kształt.

Jak mowi kuratorka wystawy, Katarzyna Wabik, początkowo obcowanie z pracami Marka Broszkiewicza przypomina dziecięcą zabawę. Zupełnie tak, jak w przypadku leżenia na trawie i obserwowania chmur na niebie - w oglądanych formach można dopatrzyć się rozmaitych kształtow i przedstawień.

Nie chodzi mi nawet o dociekanie intencji autora. Liczy się moje subiektywne i empiryczne doznanie. Ta całkowita wolność interpretacji i skojarzeń wydaje mi się kusząca. Obrazy przedstawiają to, co zechcę.

Forma monochromatycznych obrazow Marka Broszkiewicza wpisuje je w nurt sztuki abstrakcjonistycznej. Jednak nietypowość owych prac nastręcza pewnych trudności w mowieniu i pisaniu o nich. Obrazy te bowiem nie powstają za pomocą farby - do kreślenia linii na białym płotnie autor używa cienkopisu. Jednak określenie rysunek rownież nie wydaje się adekwatne.

Sam autor mowi o rysowaniu, czy wręcz pisaniu swoich obrazow, podczas ktorego przestrzega kilku reguł. Wobec powszechnego wyobrażenia o procesie tworczym, jako czymś niczym nieskrępowanym, co nie rządzi się twardymi zasadami, w kreacji artystycznej Marka Broszkiewicza daje się zauważyć coś niemal automatycznego.

Wystawa eksponowana jest w specyficznej przestrzeni architektonicznej. Industrialne wnętrze galerii stanowi swoisty kontrapunkt dla organicznych asocjacji, ktore prace Broszkiewicza mogą wywoływać.

Wernisaż: 9 kwietnia 2011 r., godz. 20.00

Wystawa: 9 kwietnia-27 kwietnia 2011 r.

Galeria ATROPOS

ul. Zabłocie 23

Krakow

autor:
zmodyfikowano  14 lat temu  »  
przewiń ekran do początku stronyprzewiń ekran do początku strony

Wybierz kasę biletową:

ZAMKNIJ