koncentrator kultury wyciskamy 100% kultury z kultury - wyciskaj z nami!

Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki
wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z  Polityką Prywatności.

» ROZUMIEM I AKCEPTUJĘ
zmodyfikowano  7 lat temu  »  

Wojciech Sobczyk OSIEM BAJEK, wystawa z cyklu EX-CENTRYK

Kraków »
CO było GRANE - ARCHIWALNE TERMINY » » 16 449 wyświetleń od 17 czerwca 2015
  • 27 czerwca 2015, sobota
    » 21:00
  • 22 czerwca 2015, poniedziałek
    » 18:00

Wyobrażam sobie

Piszę o wystawie, której jeszcze nie ma.

Piszę o wystawie, którą sobie wyobrażam.

(...)Prace tworzone w sposób niedzisiejszy, we wnętrzach z czasów już zupełnie niedzisiejszych. Przestrzeń, gdzie pewne pytania nie mają racji bytu.

Lubię tę wystawę w mojej głowie, szaro- niebieski, lekki półmrok, spokój i harmonia. Ryba wygląda jakby wisiała tu od ponad trzystu lat. Podobnie szafa- ołtarz, akwaforty, miedzioryt, rzeźby licujące z marmurowymi nagrobkami, stół z bolesnymi odbitkami, całuny, papierowe ubrania uszyte z rysunków.

Gdy chodziłem dawniej po krużgankach dominikańskich, nie mogłem się pozbyć refleksji o miejscu poza czasem, miejscu gdzie czas płynie inaczej, nie szybciej, nie wolniej, raczej „w bok”. Prace Sobczyka też są „w bok”. Sobczyk jest „w bok”. Bo jak inaczej nazwać artystę, który postanawia udowodnić szlachetność i doskonałość natury ludzkiej przez ukazanie umiejętności warsztatowych, gdzie doskonałość rzemiosła jest w sumie kolejnym dowodem pochodzenia od Istoty Doskonałej? (Można też oczywiście przyjąć koncepcje, że gdzieś na rozstaju dróg, Wojciech Sobczyk jak Robert Johnson podpisał weksel własną krwią.)

Jak nazwać artystę, który na obiekt eksperymentu wskazuje, a raczej skazuje samego siebie? Ale on może. Jemu wolno. Za co się nie weźmie, to mu wychodzi. Przeklęty Sobczyk. Wybacz mi Boże, przecież sam kapnąłeś w naturę artystów kroplę zazdrości. Wymyślił sobie mebel z intarsji, no to nauczył się sztuki intarsji. Stiuki? Nic prostszego! Realistyczna rzeźba, portret ukochanej? Już się robi, choć tutaj, muszę przyznać szczerze, siła uczucia może mieć znaczenie… Po drodze namalował martwą rybę jak żywą, „machnął” miedzioryt plus 200 akwafort, zrobił odlewy- całuny naturalnej wielkości. Do tego jeszcze stół wypalony grafikami, kopia średniowiecznego obrazu, wideo, obiekty, rysunki, koncepcje. Sobczyk nie może się zatrzymać. Pędzi wyrzucając z siebie artefakty. Za pomocą nich opowiada o miłości, śmierci, nieuchronności przemijania, wyświechtane tematy, których nigdy się nie pozbędziemy. Opowiada o nich na swój indywidualny sposób i ja mu wierzę. Niech pędzi dalej. Ja posiedzę sobie jeszcze trochę na wystawie, którą sobie wyobrażam.

Darek Vasina

Partnerzy wydarzenia: FORMAT, Rita Baum, Radio Kraków, POKA-POKA, ArtPapier.

Zapraszamy!

Wojciech Sobczyk ur. 1985 roku, w Jaworznie. W roku 2010 stypendysta Erasmus w Academy of Arts, Architecture and Design in Prague. Ukończył studia na Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie, a jego praca dyplomowa odznaczona była medalem rektora w pracowni miedziorytu, pod kierunkiem prof. Stanisława Wejmana. W 2012 roku uhonorowany Stypendium Twórczym Miasta Krakowa.Obecnie student Środowiskowych Studiów Doktoranckich na krakowskiej ASP, pod opieką prof. Dariusza Vasiny. Od 2013 roku asystent w pracowni litografii na UP.

zmodyfikowano  7 lat temu  »  
przewiń ekran do początku stronyprzewiń ekran do początku strony

Wybierz kasę biletową:

ZAMKNIJ