koncentrator kultury wyciskamy 100% kultury z kultury - wyciskaj z nami!

Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki
wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z  Polityką Prywatności.

» ROZUMIEM I AKCEPTUJĘ
zmodyfikowano  7 lat temu  »  

W Nowy Rok z Joachimem Neanderemw duecie z Marzeną Dąbrową-Szatko

Kraków »
CO było GRANE - ARCHIWALNE TERMINY » » 834 wyświetleń od 10 stycznia 2007
  • 12 stycznia 2007, piątek
    » 18:00

Spotkanie słowno-muzyczne

Spotkanie z rodowitym Niemcem, który osiadł w Polsce.

Joachim Meander jest doktorem nauk. Specjalizuje się w tematyce holocaustu. Jego pasją są również wiersze, pisze w kilku językach, ale w ostatnich latach najwięcej po polsku. Wieczór autorski wzbogaci koncert saksofonowy bohatera dnia.

Nota odautorska, ale w trzeciej osobie:

Joachim Neander urodził się w 1938 roku w Sopocie, który opuścił juz w 1942 r. przenosząc się do Berlina. Po wojnie przeprowadził się do brytyjskiej strefy okupacyjnej Niemiec. Zdał maturę w 1956 r., studiował fizykę i język włoski na uniwersytecie w Goettingen, matematykę i język rosyjski na uniwersytecie w Saarbruecken. Tam w 1962 r. zdał egzamin „Diplom-Mathematiker” (podobny do polskiego magistra). Pracował przez 8 lat jako Operations Analyst w marynarce wojennej (gdzie zdał także egzamin oficera broni) i w Deutsche Lufthansa. W 1970 r. zaczął studiować pedagogikę i socjologię na uniwersytetach w Kiel i w Dortmundzie. Zdał egzamin państwowy dla nauczycieli niemieckiego Gymnasium (nie ma nic wspólnego z tutejszym polskim gimnazjum!) w 1972 r. Uczył rożnych przedmiotów, szczególnie matematyki, fizyki i języka rosyjskiego, w rożnych niemieckich Gymnasium. Oprócz tego studiował język hebrajski u teologów na uniwersytecie w Bochum, podsumowując to Wielkim Egzaminem Państwowym w 1979 r. oraz historię na uniwersytetach w Goettingen i Bremen. Tam doktoryzował się w 1997 r. pracą o obozie koncentracyjnym Dora- Mittelbau. W 1999 r. przeszedł na emeryturę i przeprowadził się do Krakowa (z powodu ukochanej żonusi!). Pracuje jako historyk „na wolnym rynku”, ściśle współpracując z Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. Otrzymał rożne nagrody za prace naukowo-społeczne, m.in. stypendysta United States Holocaust Memorial Museum w Washington DC w 2002 r. Opublikował 5 książek i więcej niż 100 artykułów naukowych w językach polskim, niemieckim, angielskim i francuskim. Cześć jego pracy jest też przetłumaczona na język duński i hebrajski. Pisze regularnie dla naukowych pism, np. „German Studies Review” (USA), „Yad Vashem Studies” (Israel), „Pro Memoria” (Oświęcim), corocznie wykłada w USA. Obecnie zajmuje się wpływem legend o mydle i abażurach rzekomo zrobionych z żydowskich ciał na pamięć i upamiętnienie Holokaustu w świecie. Hobbystycznie gra muzykę barokową na flecie prostym i muzykę jazzową na saksofonie. Od czasu do czasu pisze wiersze, przeważnie po polsku - laureat nagród poetyckich.

Nota o poezji Joachima Neandera:

W dzisiejszym „Zaproszeniu” przedstawiamy dwa wybrane utwory, o charakterystyce właściwej dla pisania Joachima Neandera: z autorskiego cyklu „holocaust tourism” oraz erotyk. Ich właściwością jest osobisty ton, nieprzetworzone - szczere nawiązywanie do doświadczeń, relacjonowanie zdarzeń i własnych obserwacji. Autor nie ukrywa się raczej za „ja lirycznym”, odpowiada za siebie. W kolejnych utworach kontynuuje te wątki. W „Erotyku porannym” czytamy: pozostawiłaś / na poduszce / tomik wierszy miłosnych / na pościeli / woń róży twoich ud // daremnie / przeciąga się wąż moich bioder. Oświadczenie „mój język fruwa w twoich otworach” przynosi „Sonata na flet”. Interesujący nie tylko formalnie jest utwór „Czarno na białym”, kontrast barokowy jak w Jego muzyce fletowej, w obrębie jednego wiersza „wpadają” na siebie kolory: kominiarz w „kadź z zaprawą gipsową”, karawan (zapewne czarny) tratuje misia polarnego, odbywa się „czarno na białym” zdrada małżeńska ze współlokatorem z Ghany. Oj ciekawe to są wiersze. Zwłaszcza że pisze je Osoba która z równą łatwością pisze po angielsku a z jeszcze większą, ojczystą oczywistością posługuje się literackim niemieckim. Wypada wspomnieć o utworach politycznych. Oj, nie chodzi tu o wszelką doraźność, „taśmy prawdy”, „seksafery”, nawiązanie do ostatniego kursu dolara i giełdową cenę za baryłkę ropy. Do tych wierszy zalicza się „Wielka Rewolucja Październikowa” z zaskakującym mottem Francoisa Villona, „Śmierć Hamleta”, czy „Refleksje przewodniczącego Komisji Egzaminacyjnej Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu, 1907 r.”, w którym rzeczony zastanawia się nad celowością przyjęcia na ASP Adolfa Hitlera, prowincjusza który ma pewien talent / lecz i skłonność do kiczu i chaosu. Przypomina się utwór „Podsądny” formacji KVIKI, dociekający tzw. ogólnej motywacji zachowań, z kanclerzem Rzeszy w outro, w tle: Co pana skłoniło / do przejścia przez morze czerwone / co panią skłoniło / do przejścia na moją stronę (...) Co pana skłoniło panie Adolfie H. / Może ktoś powinien kupić pana obrazy / Może powinniśmy zrobić panu wystawę / Co pana skłoniło, co panią skłoniło, co nas skłoniło. Łukasz Mańczyk

Wiersze Joachima Neandera:

Pomnik

nad grobem masowym na terenie byłego obozu zagłady Żydów wzniesiono ogromny krzyż z kapliczką Najświętszej Panny

nie ma Ukrzyżowanego na zwietrzałym drewnie jesteśmy judenfrei prawie

tylko w kapliczce za półmętną szybą stoi w zżółkłej bieli welonu ślubnego i wyblakłym błękicie płaszcza gwiaździstego matka żydowska Mirjam

i opłakuje swoje dzieci

Widma nocne

gdy ostatni gość opuścił ostatnią knajpę kończy się spektakl w skansenie wyłączono światła na reklamach i szyldach z literami wygiętymi po cudacku gospodarze zamykają utarg dnia w sejfie kelnerzy liczą swe napiwki i taksują biust i biodra nachylających się sprzątaczek

zespół ukraiński już nie musi udawać Żydów pakują strój i instrumenty aż do jutra Żyd dyżurny goj student aktorskiej szkoły ściąga przylepioną brodę wiesza kaftan i zdejmuje sztrajmel i perukę z pejsami ma dziewczynę która czeka nań lepiej nie wyglądać za bardzo na Żyda nocą na ulicy kiedy władcy nocy łyse szczury gwiżdżąc przemykają przez uliczki i szperają po śmietnikach

turyści są zadowoleni z programu tak to sobie wyobrazili skrzypek na dachu i szewc w karczmie i wszyscy Żydzi przed świtem będą wyrwani ze snu i wypędzeni z pokojów

od Anatewki jeszcze jest kawałek drogi aż do Oświęcimia

Droga przez pustynię

opuściłem swój Egipt żeby iść za Moim Marzeniem przede mną pustynia

nad horyzontem różowe migające serce wskazuje mi drogę dniem i nocą

czasem dotyka z lekka opalonej ziemi przemienia ją na cudną chwilę w niebieską oazę częstuje mnie złocistą słodkością gwiazd daktylowych zaprasza do różowej miękkości głębi dojrzałej figi

a potem znów pustynia aż do horyzontu

droga do Ziemi Obiecanej jest długa i kamienista walczę przeciw czasowi i boję się przegrać

autor:
zmodyfikowano  7 lat temu  »  
przewiń ekran do początku stronyprzewiń ekran do początku strony

Wybierz kasę biletową:

ZAMKNIJ