koncentrator kultury wyciskamy 100% kultury z kultury - wyciskaj z nami!

Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki
wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z  Polityką Prywatności.

» ROZUMIEM I AKCEPTUJĘ
zmodyfikowano  7 lat temu  »  

„Bardzo Incredible INDIA” – pokaz zdjęć z podróży do Indii

CO było GRANE - ARCHIWALNE TERMINY » » 15 312 wyświetleń od 27 marca 2013
  • 16 kwietnia 2013, wtorek
    » 19:00-21

Nie. Nie. Nie. To nie może być prawda. Patrzymy się na tablicę odlotów na lotnisku w Delhi pod różnymi kątami, ale wyświetlona informacja ku naszemu przerażeniu nie chce się zmienić. Lot do Frankfurtu na który mamy bilety został odwołany. Czerwony napis „CANCELED” nie pozostawia zbyt wiele złudzeń. Od trzech dni marzą się nam podłe kanapki, które mieliśmy nadzieję dostać na pokładzie samolotu. Indie wykorzystały limit naszej wytrzymałości oraz cierpliwości. Zmęczeni i wychudzeni chcemy wyjechać aby więcej nie wrócić. Mówi się że Indie można pokochać, albo znienawidzić. Jedno jest pewne: oba te uczucia są zazwyczaj skrajne., trudno pozostać obojętnym. Często wyświetlana w anglojęzycznych stacjach telewizyjnych reklama „Incredible!ndia” mówi prawdę. Nadal jednak nie wiemy co jej twórcy mieli na myśli, ponieważ niesamowitość tego kraju bywa czasami trudna do przyjęcia. Pierwszy wyjazd do Indii okazuje się być zdecydowanie trudniejszy niż pierwotnie zakładaliśmy. Niczym w dowcipie o zakupie benzyny przy ustawicznie rosnących cenach, gdy przechodzi się trzy etapy: „zaskoczenia” wysoką cenę, „negacji” – to nie możliwe że tak drogo, a następnie „pogodzenia” ze swoim losem, to tak samo jest z pobytem w Indiach. Pomimo starannego przygotowania do wyjazdu jesteśmy zaskoczeni kontrastami, kolorami, oraz pomysłowością jego mieszkańców. Gdy przechodzi pierwsze zaskoczenie i ekscytacja pojawiają się oznaki negacji, gdy ciągłe zaczepiania, brud, nieprzerwane pasmo negocjacji, oraz hałas wysysają z każdą godziną pobytu siły z przyjezdnych. Ostatni etap to pogodzenie się ze swoim losem – próby walki z codziennością są skazane na porażkę. Z indyjską codziennością się nie wygra. Można dać się wciągnąć, albo uciekać… jeżeli ma się bilet na samolot, który nie został odwołany. Gdy lądujemy w Polsce, pierwsze nasze słowa to „nigdy więcej do Indii” i … po dziesięciu miesiącach ponownie lądujemy w Delhi. Jak to możliwe? Zapraszamy na pokaz zdjęć z naszej podróży wszelkimi środkami transportu po Indiach od położonego z przy granicy z Pakistanem Armitsaru, przez Jaipur, Delhi, aż do Varanasi.

autor:
zmodyfikowano  7 lat temu  »  
przewiń ekran do początku stronyprzewiń ekran do początku strony

Wybierz kasę biletową:

ZAMKNIJ