koncentrator kultury wyciskamy 100% kultury z kultury - wyciskaj z nami!

Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki
wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z  Polityką Prywatności.

» ROZUMIEM I AKCEPTUJĘ
zmodyfikowano  7 lat temu

ENDSTATION AMERICA

CO było GRANE - ARCHIWALNE TERMINY » » 15 529 wyświetleń od 1 stycznia 2007

WG TENNESSEE WILLIAMSA

Przystanek Końcowy Ameryka opracowanie Franka Castorfa sztuki Tramwaj zwany pożądaniem – A Streetcar named Desire* Tennessee Williamsa

  • niemiecki tytuł sztuki brzmi Endstation Sehnsucht czyli Przystanek Końcowy Tęsknota

Koprodukcja Volksbühne i Salzburger Festspiele premiera 25.07.2000 podczas festiwalu w Salzburgu, 13.10.2000 w Volksbühne w Berlinie.

Ta dosyć swobodna adaptacja słynnej sztuki Tennessee Williamsa uchodzi za jeden z bardziej grzecznych spektakli Castorfa. Prowokacja, którą słynie Castorf jest tutaj subtelna, ale może właśnie dlatego też przewrotna i irytująca. Zmiany, jakich Castorf dokonał w tekście Williamsa zaszokowały spadkobiercę jego spuścizny, University of the South w stanie Tennessee do tego stopnia, że zakazał Castorfowi korzystać z pierwotnego tytułu sztuki, z powodu zbyt daleko idących odstępstw od oryginału: Dramat rozgrywa się współcześnie w obskurnym mieszkanku rodem z Europy Wschodniej (Berlina Wschodniego), gdzie mieszka słodka idiotka Stella ze swoim nieco brutalnym, nieco ograniczonym mężem nieudacznikiem, polskim emigrantem Stanleym Kowalskim, który w latach 80-tych brał udział u boku Lecha Wałęsy w strajkach w Stoczni Gdańskiej, a obecnie zarabia na życie występując w reklamach gumy do żucia w przebraniu małpy (podczas gdy Wałęsa, dzięki talentowi medialnemu, zrobił karierę jako prezydent). Scenografia, autorstwa nadwornego scenarzysty Castorfa, Berta Neumanna (nagroda scenografa roku niemieckiego czasopisma Theater heute) prezentuje charakterystyczny dla niego minikombinat-jednostkę mieszkalną, koszmarną kawalerkę o ścianach obłożonych drewnianą boazerią, z wielkim mieszczańskim łożem, na którym kłębią się razem (w zasadzie bez sensu) trzy pary bohaterów, z wnęką kuchenną (gdzie nieustannie smażą się i przypalają się jajka na patelni) zasłoniętą stołem barowym, z zainstalowanym ekranem telewizyjnym, na którym można podglądać to, co się dzieje w łazience w głębi sceny; jak to w big-brotherowskim programie dla podglądaczy nie dzieje się tam nic specjalnego czy ekscytującego, kobiety plotkują siedząc na skraju wanny, przebierają się w niegustowne ubrania, mężczyźni biorą prysznic lub sikają. Samo życie. Rytm spektaklu wyznacza muzyka, wykonywana na żywo przez aktorów, depresyjna muzyka pop (ale też różnorakie marsze) wybrana przez kultowego w Niemczech znawcę kultury pop, Diedricha Diederichsena. Spektakl jest zabawny, chwilami groteskowy, o zacięciu satyrycznym, nawet rozrywkowy poprzez swoją warstwę muzyczną. Niemniej rozpoznania Castorfa są równie gorzkie, jak te, które poczynił 50 lat temu Tennessee Williams.

zmodyfikowano  7 lat temu
przewiń ekran do początku stronyprzewiń ekran do początku strony

Wybierz kasę biletową:

ZAMKNIJ