koncentrator kultury wyciskamy 100% kultury z kultury - wyciskaj z nami!

Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki
wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z  Polityką Prywatności.

» ROZUMIEM I AKCEPTUJĘ
CO JEST GRANE - wrzesień 2021 - nr 329Pierwsza symfoniczna trasa Narodowej Orkiestry Dętej
zmodyfikowano  9 lat temu  »  

O obrotach barw

CO było GRANE - ARCHIWALNE TERMINY » » 15 071 wyświetleń od 11 kwietnia 2008
  • 26 kwietnia 2008, sobota
    » 19:00
  • 14 kwietnia 2008, poniedziałek
    » 19:00

Wystawa Małgorzaty Jastrzębskiej

Wernisaż: 14 kwietnia (poniedziałek) godz. 19.00 Finisaż: 26 kwietnia (sobota) Galeria Art OWZAP, Krakowskie Przedmieście 17 www.galeriaart.pl

Obrazy Małgorzaty Jastrzębskiej budzą podejrzenia. I niepokojące pytania. O sens i możliwość abstrakcji. Koła wibrujące soczystymi kolorami. Linie z rozmysłem dzielące płaszczyznę: pion, poziom, diagonal w dynamicznej równowadze. Pulsują. Energetyzują. Łudzą powrotem do op-artu, orfizmu, powidoków złapanych w siatkę geometrycznego porządku. Chłodno wykalkulowana, wyrafinowana, intrygująca gra, u podstaw której jest chaos, brak planu, moment zawahania. Z początku – wyraziście zdefiniowane, precyzyjne niczym ornament, obrazy Jastrzębskiej z wolna, nieśmiało artykułują nie-pewności, nie-domówienia. Zaczynają oddychać zmieszaniem nie-porządku. Nie chcą powiedzieć zbyt wiele. Próbują zbliżyć się do pustki. Do pustki tao, która jest wszystkim i niczym, a jednocześnie – żadną z tych rzeczy. Pustka/pełnia. Do-pełnienie.

Wojciech Tuleya: "Rok temu zszedłem do ciemnej piwnicy Galerii Pod Schodami, gdzie młoda malarka z Lublina Małgorzata Jastrzębska miała swoją pierwszą wystawę w Warszawie. Popatrzyłem na ściany zawieszone jej obrazami i dostałem zawrotu głowy. Miałem wrażenie, jakby ktoś przystawił mi do oka gigantyczny kalejdoskop i kręcił nim bez opamiętania. Wielobarwne koła wirowały, wypadały jedne zza drugich, przecinały się i zderzały ze sobą. Podobna witalność koncentrycznych form cechowała malarstwo Roberta i Soni Delaunay, ale to, co widziałem teraz, było zupełnie inaczej zrobione. Małgorzata Jastrzębska odrzuciła miękką malarskość orfizmu. Jej formy mają ostre krawędzie – widać, że przy malowaniu używa taśmy, żeby rozgraniczenie płaszczyzn koloru było jednoznaczne, stanowcze. Mimo że maluje miękkim pędzlem i farbami olejnymi, osiąga efekt, jakby używała cyrkla i skalpela. Na stole w jej pracowni leżą podręczniki do fizyki i matematyki. Jednak najbardziej zadziwia mnie to, że te brawurowe, skomplikowane obrazy powstają „od ręki”, bez przygotowania w postaci studiów kompozycyjnych. Ta artystka nie potrzebuje żadnych szkiców! Czy to dlatego, że formy i kolory na jej obrazach rodzą się równie naturalnie jak myśli w głowie?"

Małgorzata Jastrzębska Urodzona w 1975 roku w Lublinie. Studia na Uniwersytecie im. Marii Skłodowskiej – Curie w Lublinie. Dyplom w pracowni prof. Piotra Lecha w 2001 roku.

bilety:

0

autor:
zmodyfikowano  9 lat temu  »  
przewiń ekran do początku stronyprzewiń ekran do początku strony

Wybierz kasę biletową:

ZAMKNIJ