koncentrator kultury wyciskamy 100% kultury z kultury - wyciskaj z nami!

Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki
wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z  Polityką Prywatności.

» ROZUMIEM I AKCEPTUJĘ
CO JEST GRANE - styczeń 2021 - nr 321
zmodyfikowano  8 lat temu  »  

Mitch & Mitch Big Band + Cheer-Accident USA

Poznań »
CO było GRANE - ARCHIWALNE TERMINY » » 6 598 wyświetleń od 13 kwietnia 2009
  • 5 maja 2009, wtorek
    » 20:00

Mitch & Mitch to pięcioosobowy duet założony w 2002 roku przez Mitcha i Mitcha. W skład zespołu wchodzą też: James Boned Mitch, Mr. Bitch (dawniej Mrs. Mitch) i Serious Mitch. W roku 2003 Mitch & Mitch wydali swoją pierwszą, legendarną już płytę zatytułowaną „Luv Yer Country", a w 2006 pojawił się krążek pt. „12 Catchy Tunes (We Wish We Had Composed)", niezwykle rożnorodna kolekcja utworow skomponowanych przez dawno zapomnianych lub zignorowanych geniuszy, ktorzy znacząco wpłynęli na artystyczną drogę muzykow Mitch & Mitch. Swoim niezwykłym show Mitch & Mitch siali spustoszenie w wielu miastach Polski (warto wymienić chociażby historyczny, samobojczy występ na Pikniku Country w Mrągowie w 2005 roku) i Europy Zachodniej (między innymi festiwal I.D.E.A.L we francuskim Nantes, czy trasa po supermarketach w Portugalii). Przyszłość rysuje się w jasnych barwach dla Mitch & Mitch. Nie bacząc na okoliczności, zamierzają oni kontynuować swoj Neverending Tour, demolując kluby i stadiony, wyciskajc piętno na każdym, kto odważy się przyjść na koncert. Żaden lokal nie jest za mały, żadne miasto zbyt czyste i żaden kraj zbyt odległy, nawet Dania. Wypełniając obietnicę (zrobioną tak do fanow jak i do siebie) odwiedzania dalekiego i egzotycznego regionu Centralnej i Środkowej Europy co najmniej raz każdego sezonu, Mitch and Mitch po raz kolejny podejmą się misji zdobycia serc i umysłow melomanow z pogranicza Polski, Ukrainy i Czechosłowacji. Tym razem w odsłonie bigbandowej przygotowali specjalny program i sceny mogą się trząść, jak audiencje dostaną w prezencie wybuchową fuzję dobrze znanej surowej energii kwintetu z dystyngowanym, choć nie mniej elektryzującym brzmieniem sekcji mosiężnej - saksofonow, fletu, trąbki i puzonu - wszystko zwieńczone magicznym dźwiękiem wibrafonu. Nowe utwory były skomponowane, stare przearanżowane, więc nawet najbardziej oddani, wieloletni miłośnicy zespoły mogą odpocząć zapewnieni, że ich pragnienie niepowtarzalnych doświadczeń muzycznych będzie zaspokojone. CHEER-ACCIDENT (Chicago, US - SkinGraft Rec.) CHEER-ACCIDENT są muzyczną jakością samą w sobie. Zdecydowanie nie podążają wytartymi ścieżkami, po prostu grają swoje po paru latach dostrzegając doganiające ich trendy. Historia nie obeszła się jednak z nimi zbyt łaskawie proponując im miejsce w pobliżu śmietnika. Wytwornia płytowa Skin Graft bez ceregieli stawia zespoł na przegranej pozycji już w pierwszym zdaniu określając ich mianem popychadła ("underdog") chicagowskiej sceny. Cheer-Accident można przypisać prekursorstwo wielu zjawisk, ktore objawiły się światu wraz erupcją z chicagowskiej sceny gitarowej lat 90tych, jak i w szerszym ujęciu o wyprzedzenie całej fali amerykańskiego emo czy Indie rocka. Mimo to zespoł musi obejść się smakiem i etykietką kapeli kultowej co w praktyce oznacza uwielbienie ze strony muzykow innych zespołow, artystow i niektorych dziennikarzy muzycznych oraz konkretną abnegację tłumu. Muzyka Cheer- Accident nigdy nie zyskała rozgłosu tej miary co dokonania chicagowskich "indie-gigantow" pokroju Trans Am, Tortoise czy Shellac. Nie o rozgłos i miejsce w szeregu chyba jednak tu chodzi. Cheer-Accident byli tu już dawno i mogliby z powodzeniem zapytać: "gdzie byliście przez te wszystkie lata i czemu zajęło wam to tak długo?" Cheer-Accident wystartowali dosłownie w pierwszych sekundach 1981 roku podczas burzliwej noworocznej balangi z inicjatywy Jim Drummonda (wokalny strumień świadomości), Thymme Jonesa (piano), and Mikea Greenleesa (bębny). Przez pierwsze 5 lat pozostawali nieformalną, jammującą 10-osobową ekipą redefiniującą nieustannie swoją muzyczną tożsamość i nie dbającą kompletnie o to czy ktokolwiek, kiedykolwiek dowie się o ich istnieniu. W tym czasie powstały niezliczone taśmy produkowane własnym sumptem, z ktorych wydana w 1986 "Life Isnt Like That" uchodzi za debiut zespołu. W 1987 roku zespoł rozpoczyna działalność koncertową, a rok poźniej rejestruje pierwszy longplay "Sever Roots, Tree Dies" jako trio w składzie Jeff Libersher (gitara), Chris Block (bas) i Thymme Jones (bębny). Album produkuje Phil Bonnet ktory wkrotce zostanie czwartym członkiem zespołu i wieloletnim producentem. W latach 90-tych Cheer-Accident korzystali także z usług guru noisowego brzmienia Stevea Albini a ich muzyczne ścieżki przecięły się m.in. z Jebem Bishopem (Vandermark 5) oraz członkami zespołow You Fantastic! i The Flying Luttenbachers. Wydając kilkanaście albumow gościli m.in. w brytyjskiej Neat Records, następnie w Complacency, Pravda Records i Skin Graft Records. Cheer- Accident należą do zespołow, ktore raczej zacierają i przekraczają granice gatunkowe niż dają się wepchnąć w określoną szufladkę. Określenia typu indie-prog-rock, czy distorted pop nieznacznie tylko przybliżają o co chodzi. Szufladkowanie należałoby rozpocząć od miękkiego lo fi popu a zakończyć na noiseowych kolażach. Albo raczej wyobrazić sobie co powstałoby z mikstury rockowych szansonistow typu (nomen omen) Chicago zderzonych z zespołami pokroju U.S. Maple, czy The Flying Luttenbachers a więc kompanami z ich macierzystej "no wave`owej" wytworni Skin Graft Można też ewentualnie wyobrazić sobie emo band, ktory nieustannie szydzi z tego jak bardzo jest emo. Co odrożnia ich od ton innych zespołow, ktorym można przykleić wyświechtane dziś etykietki post-punk czy indie rock? Cheer-Accident są bardziej nieprzewidywalni i bardziej rozrywkowi. Są aestetyczni i autoironiczni. Ich koncert może się niespodziewanie przerodzić w anty-muzyczny performance. Pasjonują ich dysonanse, nieparzyste podziały i rozjeżdżające akordy a mimo to można bezspornie stwierdzić że są przebojowi. Jeśli jednak po kilku minutach obcowania z ich muzyką przejdzie wam przez głowę by łatwo zaszufladkować ich jako jeszcze jeden zespoł pop, indie, czy jak tam jeszcze Ch-A skruszą wasz światopogląd w sekundę inwazją dysonansow, delirycznych dźwiękow i ekscentrycznego poczucia humoru. Sami zastrzegają przewrotnie, że grają pop, ktory nie jest ogłupiający. Jest przeraźliwie ogłupiający. Radiostacje jednak ich raczej nie polubią.

bilety:

20-30 zł

autor:
zmodyfikowano  8 lat temu  »  
przewiń ekran do początku stronyprzewiń ekran do początku strony

Wybierz kasę biletową:

ZAMKNIJ