koncentrator kultury wyciskamy 100% kultury z kultury - wyciskaj z nami!

Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki
wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z  Polityką Prywatności.

» ROZUMIEM I AKCEPTUJĘ
zmodyfikowano  5 lat temu  »  

JUSTYNA SZAFRAN "ŁAGODNA"

Poznań »
CO było GRANE - ARCHIWALNE TERMINY » » 9 246 wyświetleń od 17 lipca 2015
  • 25 października 2015, niedziela
    » 20:00

Bilety w sprzedaży w kasie Teatru Muzycznego, CIM-ie oraz na stronach ww.bilety24.pl i www.biletyna.pl

Piosenki, które wchodzą w skład recitalu „Łagodna” Justyny Szafran to utwory, które zostały napisane specjalnie dla niej, jak i te, z którymi się bardzo mocno zaprzyjaźniła na przestrzeni kilku lat, w czasie których udzielała się na scenach teatralnych i estradowych. Stare piosenki kabaretów Pstrąg i STS, „Tomaszów” J. Tuwima i Z. Koniecznego, Tanga A. Piazzoli oraz te nowe: Sonet Shakespeare’a z muzyką P. Dampca, „Iskry i łzy” J. Kaczmarskiego, „Tancbuda i saksofon” J. Satanowskiego czy „Taxi” L. Możdżera składają się w pełną wyznań i namiętnych przeżyć historię pewnej dziewczyny... z pozoru łagodnej.
Poniżej fragment recenzji Piotra Jaconia, która ukazała się w Dzienniku Bałtyckim 30 lipca 2003 r. ”Ona mieszka w miasteczku cud, w Buenos Aires. Taksówką jeździ do Moulin Rouge, ma przyjaciela clowna, kochanka malarza, śpiewa kołysanki Rosemary. Potrafi być łagodna, ale z zazdrości umie też wyłamać konkurentce dwa serdeczne palce u nóg, jemu czule szepcząc: Dam Ci serce kochany oraz inne organy... Gdyby połączyć wszystkie piosenki zaśpiewane przez Justynę Szafran, wyszłaby z tego tragikomiczna historia kobiety po przejściach. I wyszła, bo jej recital „Łagodna” to opowieść wyśpiewana, zanucona, rozwrzeszczana, wyszeptana, wyjęczana, powiedziana, przemilczana - jednym ciągiem z małymi przystankami na złapanie mocnego oddechu i otarcie w kącie łzy, która - prawdziwa czy zagrana - pojawiła się na twarzy aktorki.
Kiedy śpiewa, czasem wygląda dość koślawie. Nogi trochę wykrzywione, stopy do wewnątrz, sukienka wisi niedbale na biodrach, jedno ramię wyżej od drugiego. Potem jednak prostuje się nagle. I już jest silna. I frapująco piękna. Z każdą piosenką tego wieczoru atmosfera gęstniała od szczęść i nieszczęść wyśpiewanych na nuty Komedy, Satanowskiego, Piazzoli czy Możdżera. Zgęstniała w końcu jak poczciwa zatoka, która straszy opodal sinicami. I wtedy przyszedł czas na oklaski do bólu rąk i na tupanie w podłogę. I na bisy.”

autor:
zmodyfikowano  5 lat temu  »  
przewiń ekran do początku stronyprzewiń ekran do początku strony

Wybierz kasę biletową:

ZAMKNIJ