koncentrator kultury wyciskamy 100% kultury z kultury - wyciskaj z nami!

Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki
wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z  Polityką Prywatności.

» ROZUMIEM I AKCEPTUJĘ
zmodyfikowano  4 miesiące temu

Północ - północny zachód

CO było GRANE - ARCHIWALNE TERMINY » » 766 wyświetleń od 11 kwietnia 2026

Szczecin » al. Wojska Polskiego 2, 70-471 » NA MAPIE

  • 9 maja 2026, sobota
    » 18:00

Reżyseria: Alfred Hitchcock Scenariusz: Ernest Lehman Rok: 1959 Gatunek: Thriller/Szpiegowski Produkcja: USA Obsada: Cary Grant, Eva Marie Saint, James Mason Czas trwania: 2h 16min

Pan Hitchcock zaprasza na filmowy roller coaster w Technicolorze. W ćwierć wieku po tym, jak wynalazł formułę komediowego thrillera w 39 krokach (1935), Mistrz bierze na warsztat przepyszny scenariusz Ernesta Lehmana (z tytułem pożyczonym z Hamleta), obsadza w roli głównej (po raz ostatni w swojej filmografii!) ulubionego leading mana w osobie Cary’ego Granta, po czym cieszy się szpiegowską gonitwą i zabawnymi perypetiami przez dwie godziny z okładem. Wszystko to na szerokim ekranie VistaVision (który ostatnio wrócił jako fetysz w Brutaliście i Jednej bitwie po drugiej). Grant gra tutaj zwykłego gościa z nieco nadopiekuńczą matką, który na jedno pstryknięcie palcami (dosłownie!) ląduje w środku szpiegowskiego pandemonium. Za żywioł kobiecy odpowiada boska Eva Marie Saint – ostatnia Hitchcockowska blondynka w wersji beztroskiej i zwiewnej. Czysta kinowa rozkosz. / Michał Oleszczyk

Doświadczenie, którego nie zapomnę: seans Północ, północny zachód w sali pełnej amerykańskich widzów i odkrycie, że ów „thriller”, „dreszczowiec”, „szpiegowski klasyk” to przede wszystkim niesamowicie zręczna komedia. Wbrew obiegowym opiniom, dla Hitchcocka humor był prawie zawsze ważniejszy od strachu: tutaj Anglik osiągnął proporcje doskonałe, inscenizując coś na kształt Mad Menów napisanych przez rezydującego w Hollywood Franza Kafkę. Blockbuster z tego samego roku, co Ben-Hur i chyba z równie spektakularnymi scenami pościgów: na ikonicznym już polu kukurydzy, w luksusowym pociągu, na Górze Rushmore. Kino jako zabawa w kotka i myszkę, z wkładką paranoidalną – stylowe, szarmanckie, wyprzedzające Jamesa Bonda o dobrych kilka lat i kładące szyny pod szpiegowski eskapizm lat 60. / Sebastian Smoliński

zmodyfikowano  4 miesiące temu
przewiń ekran do początku stronyprzewiń ekran do początku strony

Wybierz kasę biletową:

ZAMKNIJ