koncentrator kultury wyciskamy 100% kultury z kultury - wyciskaj z nami!

Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki
wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z  Polityką Prywatności.

» ROZUMIEM I AKCEPTUJĘ
CO JEST GRANE - sierpień 2020 - nr 316 - już do pobrania
zmodyfikowano  7 lat temu  »  

KLUB MIŁOŚNIKÓW GÓR - W drodze ku Koronie Ziemi

Rybnik »
CO było GRANE - ARCHIWALNE TERMINY » » 12 289 wyświetleń od 19 listopada 2013
  • 28 listopada 2013, czwartek
    » 18:00

W drodze ku Koronie Ziemi - spotkanie z alpinistą, himalaistą, podróżnikiem Marianem Hudkiem.

Agencja Extreme Group www.agencjaextreme.pl i Dom Kultury Chwałowice www.dkchwalowice.pl zapraszają wszystkich miłośników gór na kolejne spotkanie w ramach Klubu Miłośników Gór. Tym razem gościem specjalnym będzie Marian Hudek, z którym "zdobywać" będziemy Koronę Ziemi.

Wstęp to jedyne 8 zł.

W DRODZE KU KORONIE ZIEMI

Prawdziwa pasja czyni wnętrze człowieka bogatszym. Wyznacza coraz to nowe cele, motywuje do działania, dodaje siły w realizacji marzeń, wzbudza emocje i gwarantuje uczucie spełnienia. Jest wyzwaniem. Nadaje życiu sens. I choć droga do marzeń jest zawsze w przebudowie, a najważniejsze w danym momencie cele stają się po czasie tylko przejściowymi, prowadzącymi do jeszcze ważniejszych, to samo działanie w zgodzie z samym sobą, a co więcej, działanie dające poczucie prawdziwego szczęścia sprawia, że niewielu ludzi może przyznać, że ma swoją życiową pasję. Stawać na najwyższych szczytach to jak wyciągnąć dłoń do marzeń najwyżej jak się da. Często nawet je łapać, tym bardziej, jeśli zdobędzie się dziewięć najwyższych szczytów wszystkich kontynentów. Jednym z takich nielicznych ludzi, którym się to udało, jest Marian Hudek – zdobywca Korony Ziemi. Sam potwierdza, że na początku zawsze są marzenia, a potem trzeba je próbować zrealizować. Jego fascynacja górami narodziła się w Tatrach, potem cele stawały się wyższe i wyższe. W 2007 roku stanął na najwyższej górze świata – szczyt Mount Everestu osiągnął 15 maja. I choć wyżej się już nie dało, to jednak marzenia w człowieku ciągle ewoluują, dlatego wytrwale zaczął dążyć do ich realizacji, wspinając się na najwyższe góry wszystkich kontynentów kuli ziemskiej. Swój cel osiągnął 24 maja 2010 roku stając na ostatnim z upragnionych szczytów Korony Ziemi, a był to McKinley na Alasce.

Jak tego dokonał? Co dalej? O swoich wyprawach wysokogórskich i nie tylko, opowie na czwartkowym spotkaniu w Domu Kultury Chwałowice.

Marian Hudek jest dziewiątym Polakiem, który zdobył Koronę Ziemi. Jego fascynacja górami narodziła się późno, bo kiedy skończył 30 lat… 20 lat temu. Znał wtedy jedynie Beskidy, które pamiętał przede wszystkim z....obozów harcerskich. Później pojechał w Tatry i odtąd były to góry coraz wyższe. Wybrał się w Himalaje i od razu się w nich zakochał. Był to trekking do Sanktuarium Annapurny. Wtedy był już pewien, że tu powróci. We wrześniu 2005 r. zdobył Mont Blanc, najwyższy szczyt Alp i Europy, potocznie nazywany Dachem Europy. Powrót w Himalaje był znowu dla niego niezapomniany - w 2006 roku zdobył ośmiotysięcznik Cho Oyu, co tylko utwierdziło go, by pójść „za ciosem”. Rok później wyprawił się na Mount Everest. – To niewątpliwie góra o najwyższym stopniu trudności, pod każdym względem. Wiele zależy od tego, z której strony próbuje się ją zdobyć. Podejście południowe, nepalskie jest łatwiejsze. Tamtędy zmierza na szczyt zdecydowana większość wspinaczy. Od strony północnej, tybetańskiej jest trudniej. Trzeba przejść grań, wyżej zlokalizować bazę, więc odsetek tych, którym się udało, jest niższy – opowiada zdobywca. Wybrał trudniejszą drogę. – Byłem siódmym Polakiem, który tamtędy wszedł na Mount Everest. W ogóle cała nasza wyprawa z 2007 roku była niezwykle udana. Cała nasza trójka zdobyła szczyt – wspomina. W 2008 roku zdobył Kilimandżaro w Afryce. – Wiedziałem, że muszę się pospieszyć, jeśli chcę zdążyć zdobyć te szczyty. Trochę za późno się do tego zabrałem, by pozwolić sobie na wolne tempo. No i tempo wzrosło. W 2009 roku Marian Hudek zdobył 4 z 9 szczytów Korony Ziemi! Były to kolejno: Mount Vinson na Antarktydzie, Aconcagua w Ameryce Południowej, Piramida Carstensz i Góra Kościuszki w Australii i Oceanii. W lutym 2010 roku przyszła pora na Elbrus, by w maju po raz kolejny udowodnić, że marzenia są po to, by je realizować. Marian Hudek zrealizował swoje kolejne wielkie marzenie 24 maja 2010 roku, stając wraz z kolegami z Jastrzębskiego Klubu Wysokogórskiego www.kwjastrzebie.pl na ostatnim z upragnionych szczytów, a był to McKinley na Alasce. Dokonali tego w dość brawurowym tempie, bo w 8 dni, podczas gdy plan przewidywał na to cały miesiąc. Jastrzębianin podkreśla, że każdy szczyt Korony Ziemi ma swoją specyfikę, ale na każdym z tych tak różnych pod każdym względem szczycie czuje się to samopoczucie spełnienia i wielkiej satysfakcji.

Wejścia Mariana Hudka na szczyty należące do Korony Ziemi: - 21 września 2005, Europa: Mont Blanc - 15 maja 2007, Azja: Mount Everest - 22 stycznia 2008, Afryka: Kilimandżaro - 17 stycznia 2009, Antarktyda: Mount Vinson - 6 lutego 2009, Ameryka Południowa: Aconcagua - 17 listopada 2009, Australia i Oceania, Piramida Carstensz - 29 listopada 2009, Australia i Oceania, Góra Kościuszki - 24 lutego 2010, Europa, Elbrus - 24 maja 2010, Ameryka Północna, McKinley

Zatrzymanie mogłoby mnie zgubić Dotarłem do bazy od strony chińskiej, w której przetrwanie ze względu na wysokość (6400 m) jest już sporym wyzwaniem dla organizmu. Tam też w czasie ataku szczytowego przeżyłem najgorsze załamanie pogody w życiu. Namiot w obozie II (7600 m) miałem ustawiony nad przepaścią, wiatr hulał, a jedynym obciążeniem byłem w nim ja i mój plecak. Czułem się jak w trumnie. Jakoś przeżyłem, ale musiałem się wycofać. Parę dni później pomyślałem: teraz albo nigdy i zdecydowałem się na ponowny atak. Z obozu III (8300 m) wyszedłem o godz. 22 i po całonocnej wspinaczce przy świetle czołówki o 7 rano stanąłem na szczycie. Pomimo pięknej pogody i lazurowego nieba, widokiem mogłem się nacieszyć tylko pół godziny i musiałem wracać. To zejście kosztowało mnie wiele wysiłku. Mimo skrajnego wyczerpania i odwodnienia organizmu, postanowiłem zejść do bazy bez biwaku w wyższych obozach, ponieważ zdawałem sobie sprawę, że jestem sam i zatrzymanie się mogłoby mnie zgubić.

Fragment wywiadu: Marian Hudek po 3 latach od zdobycia Korony Ziemi, przeprowadzonego przez Katarzynę Spyrkę z Dziennika Zachodniego.

zmodyfikowano  7 lat temu  »  
przewiń ekran do początku stronyprzewiń ekran do początku strony

Wybierz kasę biletową:

ZAMKNIJ