koncentrator kultury wyciskamy 100% kultury z kultury - wyciskaj z nami!
Miesięcznik CO JEST GRANE Kwiecień 2021 ONLINE

Na naszych stronach internetowych stosujemy pliki cookies.

Korzystając z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki
wyrażasz zgodę na stosowanie plików cookies zgodnie z  Polityką Prywatności.

» ROZUMIEM I AKCEPTUJĘ
zmodyfikowano  2 lata temu  »  

Catering dla najdłużej przebywających w galerii gości, Tatiana Czekalska, Leszek Golec

Poznań »
CO było GRANE - ARCHIWALNE TERMINY » » 8 701 wyświetleń od 3 stycznia 2020
  • od: 24 stycznia 2020, piątek
    do: 15 marca 2020, niedziela

wernisaż: 24.01.2020, g. 18.00 kuratorka: Bogna Błażewicz współpraca merytoryczna: Zofia nierodzińska

Która z żywych istot ma prawo żyć, a która nie? Przyjęło się, że o tym decyduje człowiek – samozwańczy pan i władca życia i śmierci – choć sam jest istotą śmiertelną i zazwyczaj pragnąca przedłużać własną egzystencję. Leszek Golec w wywiadzie dla „SZUM-u” (7.06.2019) stwierdza: „W każdej religii jest <>. W Biblii nie jest napisane <>, tylko <>. I my to praktykujemy. <> – to dodali buddyści. Dżiniści z Mahavirą na czele to praktykowali, odgarniali miotełką owady, żeby ich nie nadepnąć. Radykalnie. Ze współczuciem dla drobnych istot”. To stwierdzenie stanowić może punkt wyjścia do zrozumienia i dalszej interpretacji sztuki artystycznego duetu – Tatiany Czekalskiej i Leszka Golca. To swoiste credo ich twórczej postawy, ale i kierunek dla życiowych priorytetów.

Fundamentem prac Czekalskiej i Golca jest szacunek dla życia i wynikające z niego rozszerzone postrzeganie świata. Rozszerzone o większą empatię, swego rodzaju ponadreligijną duchowość i poczucie ponadgatunkowej wspólnoty istot żywych i czujących. Artyści często odwołują się do tradycji chrześcijańskiej, choćby poprzez nawiązania do Biblii lub używanie w swoich pracach kościelnych artefaktów, jednak ich życie duchowe wykracza poza ramy teologicznych dogmatów. Stają bardziej po stronie realnego współczucia niż rytuałów, a w surowym, minimalistycznym pięknie zdają się dostrzegać wymiar metafizyczny. Artyści kolekcjonują stare, podniszczone przedmioty z wpisaną w nie historią, „przygarniają” zapomniane, oddane do antykwariatów ikony, stuły, księgi, naczynia i dają im drugie życie – w obszarze sztuki. Dla przykładu – Biblia nadjedzona przez owada, któremu nadali imię Anobium Sanctus, staje się dziełem małego żyjącego dawno temu insekta, po którym pozostał niepowtarzalny i trwały ślad. Wobec jego żmudnych działań Czekalska i Golec czują respekt, który każe im przyjąć rolę kuratorów, nie artystów… Wydobywają z ukrycia jego ciche dzieło, zadziwieni, że nie uszkodził żadnej litery… Odnoszą się do wszelkich istot z czułością tak dowartościowaną niedawno publicznie przez polską noblistkę Olgę Tokarczuk. Ta czułość wobec wszystkich stworzeń ma charakter medytacyjny, jest wyciszoną kontemplacją, wzmocnioną jednak silnym przekonaniem o tym, że przy każdej nadarzającej się okazji warto głosić poszanowanie życia i stawać w jego obronie. Bo zwierzęta nadal są zagadką, nadal nie wiemy o nich wszystkiego, nie rozumiemy ich, a więc również nie doceniamy…

Na marginesie rozważań na temat sztuki zorientowanej na troskę i szacunek, warto prześledzić publiczny dyskurs odnoszący się do świata dzikiej przyrody, bo przeważa w nim nadal przekonanie o odwiecznej walce o przetrwanie, z naciskiem na naturalną przemoc i okrucieństwo. Tymczasem nawet w tej dziedzinie zwierzęta nie zostały przez ludzi dogłębnie rozpoznane. Znany i ceniony prymatolog Frans de Waal w swojej książce Wiek empatii. Jak natura uczy nas życzliwości stwierdza: „Zbyt wielu ekonomistów i polityków modeluje społeczeństwo ludzkie jako wieczną walkę, która ich zdaniem występuje w przyrodzie – i która jest tak naprawdę czczym wymysłem”. De Waal w licznych swoich książkach podaje wiele przykładów współpracy między zwierzętami, wzajemnej empatii, przestrzeganej hierarchii i stosowanych strategii – nie tylko wśród ssaków – czy więc jako ludzie mamy prawo je lekceważyć lub traktować instrumentalnie?

Czekalska i Golec tworzą razem od 1996 roku. I już wtedy ich prace przenikał duch ekologii, co było zdecydowanie niszowym wówczas zjawiskiem. Dlatego można uznawać artystyczną parę za pionierską dla polskiego posthumanizmu i sztuki zaangażowanej ekologicznie. Poznańska wystawa jest pierwszą prezentacją duetu w tym mieście. Dlatego też pojawiają się na niej nie tylko najnowsze prace, ale też te wcześniejsze, które pozwolą artystom przedstawić się poznańskiej publiczności. Prace z naturalnych materiałów posłużą odwiedzającym galerię do kontemplacji, refleksji, zdziwienia, pewnie też zachwytu, a tym gościom najmniejszym, nierzadko trudnym do zauważenia sprawią przyjemność… swoim smakiem. Wszyscy goście są zaproszeni.

Bogna Błażewicz

zmodyfikowano  2 lata temu  »  
przewiń ekran do początku stronyprzewiń ekran do początku strony

Wybierz kasę biletową:

ZAMKNIJ